Akcja przeciwko wymuszaniu zakupu systemu Windows

Uwolnij Laptopa

poniedziałek, 15 lutego 2010

Opps...

Okazało się, że nie miałem włączonej funkcji powiadamiania o nowych komentarzach (i pomyśleć, że dorabiam jako informatyk ;)... Co ciekawe dostawałem czasem powiadomienia, ale zapewne tylko o tych komentarzach, które zostały dodane przez zarejestrowanych użytkowników bloggera. Cóż - teraz funkcja jest już włączona, zaś za wszelkie opóźnienia przepraszamy :).

Stan szczęścia a stan nieistnienia (lub stan braku potrzeb).

Chyba każdy marzy o tym, by być wiecznie młodym, spotkać ukochaną osobę i żyć szczęśliwie. Być może w przyszłości będzie to możliwe dzięki technologi: przywrócenie młodości, wymiana ciała, itp. oraz "sterowanie uczuciami". Zresztą nawet gdyby sterowanie uczuciami pominąć kwestia nadal pozostaje: czy dostosowywać świat do swoich potrzeb czy też wyłączyć swoje potrzeby i zaprzestać istnienia. Na pierwszy rzut oka (a dla wielu zapewne i na drugi, zaś potem kończą się oczy ;) lepiej jest dostosować świat do siebie (czy też siebie do świata - jeden grzyb) tak, aby móc odczuwać w nim szczęście. Jednak z drugiej strony taka sytuacja zdaje się obnażać fakt braku sensu pozostawania w szczęściu (dążenie do szczęścia ma oczywiście sens). Za razem świadomość, że po wyłączeniu wszelkich swoich potrzeb, uczuć itp. nie odczuje się ich braku powoduje de facto zrównanie tych stanów. Oczywiście owo zrównanie okazałoby się w pełnym wymiarze dopiero po dokonaniu owego "wyłączenia". Hmm... gdzieś tu powinien chyba być znak zapytania... ;)

czwartek, 4 lutego 2010

Kontynuując jeszcze poprzedni temat - dlaczego ludzie chcą mieć dzieci?

Jeśli pominąć zupełnie nieświadomy instynkt oraz tak zwane "wpadki" najczęściej słyszy się o miłości. Czy jednak rodzice kochają swoje dziecko, zanim zostanie ono poczęte? Zanim pojawi się informacja o możliwości jego przyjścia na świat? Wydaje mi się, że nie. Być może więc ludzie mają potomstwo z potrzeby miłości, jednak nie tak bezinteresownej, jak by się to mogło na pierwszy rzut oka wydawać. Czyżby chodziło o potrzebę bycia kochanym, o potrzebę nadania sensu życiu po etapie dorastania? Stworzyć sobie kogoś, kto będzie nas kochał i kogo my będziemy kochali... Co jednak z odpowiedzialnością wobec tego nowego bytu, który z pewnością napotka w życiu na problemy opisane w poprzednim wpisie? Czy nie jest to zakamuflowany wyraz egoizmu?

czwartek, 21 stycznia 2010

O powoływaniu na świat nowego życia

Jednym z głównych celów życia przedstawicieli chyba wszystkich gatunków jest spłodzenie potomstwa. Jednak ludzie różnią się od innych zwierząt tym, że - przynajmniej teoretycznie - postępują świadomie a nie tylko na podstawie swoich instynktów. Tymczasem powołanie dziecka na ten świat nie jest raczej, pod względem "etyczno - moralnym" sprawą tak trywialną, jakby się to mogło wydawać. Wiele oczywiście zależy od tego jakim (jak świadomym) człowiekiem okaże się to dziecko. Co jednak mogliby odpowiedzieć mu rodzice gdyby kiedyś ich zapytało: czy w chwili mojego poczęcia zdawaliście sobie sprawę z faktu, że oprócz - zapewne - miłości, szczęścia i przyjemności nieuchronnie spotka mnie w życiu również ból, strach i cierpienie, oraz że powołując mnie do życia jednocześnie skazujecie mnie na śmierć?

sobota, 24 stycznia 2009

Matrix na zamówienie

Zakładając, że każda świadoma istota oddziałująca na swoje otoczenie (np. poprzez ruch) ma ku temu jakąś motywację (w przypadku człowieka to np. głód), to jeśliby cywilizacja złożona z takich istot osiągnęła wystarczający poziom rozwoju, zapewne możliwe stałoby się spełnienie potrzeb owych istot bez żadnego wysiłku z ich strony. W przypadku człowieka mógłby to być stan absolutnego szczęścia i spełnienia powodowany np. odpowiednio uplasowanymi elektrodami w mózgu; zaś wokół człowieka krzątałyby się roboty.
Pytanie, czy były już w kosmosie cywilizacje, które osiągnęły taki stan i czy grozi on ludzkości?

czwartek, 22 stycznia 2009

Miałem większe zmartwienia

Zastanawiam się, czy Obama doprowadzi USA do ponownego rozkwitu czy do upadku, dręczy mnie czy Europa przeciwstawi się wreszcie zakusom Rosji na Ukrainę, myślę nad przyszłością ludzkości, która zdaje sposobić się do wojny (wzrost napięcia, konflikty na Kaukazie i Bliskim Wschodzie, broń atomowa w rękach Iranu i Korei Południowej).
Tak było od dawna. Może dlatego w pewnym momencie przestałem oglądać wiadomości, przestałem orientować się, co się dzieje na świecie? Z tym, że w międzyczasie zacząłem zastanawiać się nad jeszcze odleglejszymi sprawami, nad życiem po śmierci, nad sensem. Wyniki w tej odległej domenie także nie napawały optymizmem, w każdym razie nie z punktu widzenia w miarę normalnego człowieka.
Czasem mówię sobie, że widziałem niebo i piekło (w postaci niesamowicie silnych uczuć szczęścia i strachu). Może dlatego mniej już przejmuję się "dniem dzisiejszym"?

A praca inżynierska czeka ;)

środa, 21 stycznia 2009

Nie mam już jasności umysłu

A może nigdy nie miałem? Przypomniałem sobie, jak dawno, dawno temu (w 4 lub 5 klasie podstawówki) "czytałem" podręcznik do gramatyki z j. polskiego. Czytałem myśląc o czym innym, po prostu nie byłem w stanie "objąć umysłem" tego, co ów tekst miał przekazać. Tak samo było na lekcjach matematyki w liceum, podobnie jest i teraz. Wniosek z tego taki, że nie straciłem pełnej jasności umysłu, po prostu nigdy jej nie miałem (albo tylko chwilami). Z drugiej strony już tyle lat studiów za mną (lekko nie było), więc może coś jest na rzeczy, może spadł mi ów poziom jasności umysłu ze względu na przemęczenie?
Myśląc o tym wydaje mi się, że "kondycja" umysłowa jest jak kondycja fizyczna - może być lepsza lub gorsza (u mnie aktualnie jest gorsza, ale mniejsza o to ;). Mam tu też na myśli, że tak jak w przypadku sportu aby poprawić swoją kondycję trzeba się pomęczyć, trzeba "popchnąć" swoją granicę, swój limit trochę dalej, tak i aby zwiększyć swój "potencjał umysłowy" trzeba przejść przez swego rodzaju fizyczny ból występujący przy koncentracji nad zadaniem, które aktualnie przerasta nasze możliwości.

sobota, 6 grudnia 2008

W pułapce między zerem a nieskończonością

Zero: gdy pomyśleć, że kiedyś przestanie się istnieć, że ustanie sprzężenie zwrotne myśli i świadomość wygaśnie, ciało się buntuje. Buntuje się ludzka potrzeba sensu, potrzeba kontynuacji, potrzeba nieskończonego istnienia.

Nieskończoność: gdy pomyśleć, że będzie się istnieć już zawsze, w nieograniczoności czasu i przestrzeni, można się przestraszyć tego wiecznego więzienia, którego murów nie da się przebić, więzienia o ścianach z nieskończoności.

piątek, 24 października 2008

Walczę!
Dlaczego walczę?
Bo taki jest świat.
Dlaczego świat jest taki?
Bo tacy są ludzie.
Dlaczego ludzie są tacy?
Bo walczą.

wtorek, 6 maja 2008

Świadomość...?

Czas to ruch.
Ruch to przemiana energii.
Przemiana energii to życie.
Życie inteligentne to życie myślące.
Myślenie to dokonywanie symulacji działania na wirtualnym modelu części rzeczywistości.
Wpływanie efektów działań na dalsze działania sprawcy tych działań to sprzężenie zwrotne.
Sprzężenie zwrotne myślenia to świadomość.




Świadomość to sprzężenie zwrotne myślenia.
Sprzężenie zwrotne to wpływanie efektów działań na dalsze działania sprawcy tych działań.
Dokonywanie symulacji działań na wirtualnym modelu części rzeczywistości to myślenie.
Życie myślące to życie inteligentne.
Życie to przemiana energii.
Przemiany energii to ruch.
Ruch to czas.

=

Świadomość to czas?